Absolver – recenzja nietuzinkowej, niezależnej bijatyki

Absolver – recenzja nietuzinkowej, niezależnej bijatyki

Od zawsze marzyłem o grze, która byłaby czymś więcej niż Tekken czy Mortal Combat. O grze, która oferuje realistyczną rozgrywkę, szeroki wachlarz ciosów i dokładne odwzorowania autentycznych stylów walki. Absolver stał się więc dla mnie nadzieją na sprostanie moim marzeniom. Czy tak się stało? Czy może znów niezależna produkcja sprawiła mi ogromny zawód?

Na samym początku przyznam się, że byłem fanem produkcji studia Sloclap od momentu wypuszczenia do sieci pierwszych materiałów wideo. Ta minimalistyczna oprawa graficzna połączona ze świetnymi animacjami walki po prostu mnie zauroczyła. Powiem Wam, że zdarza mi się to niezwykle rzadko, zwłaszcza od czasów wpadki No Man’s Sky, która nauczyła mnie, żeby nigdy nie wsiadać do hype trainu. Tym razem się zapomniałem i było już za późno – od razu zapisałem się na listę oczekujących do beta testów Absolvera, śledziłem poczynania devów, a w końcu gdy gra ujrzała światło dzienne niezwłocznie napisałem do wydawcy z prośbą o udostępnienie kopii recenzenckiej. Chyba już czaicie jak bardzo się niecierpliwiłem w trakcie instalacji. Chciałem już wejść do świata Absolvera i nakopać po tyłkach komu wlezie!

Jakimś cudem umknęła mi jedna rzecz, a mianowicie skład studia, który odkryłem dopiero w trakcie pisania tego materiału. Wcześniej nie wpadło mi do głowy, że za produkcję odpowiedzialni mogą być ludzie mający na sumieniu pierwszą część WatchDogs. Tak, byli pracownicy Ubi tworzyli Absolvera. W tym momencie możecie zadać sobie pytanie – czy to miało prawo się nie udać? Na to pytanie odpowiedź poznacie później, teraz zajmijmy się samą fabułą. Odgrywa tu ona absolutnie marginalną rolę, gdyż i tak wszyscy będą robić co tylko będą chcieli. Akcja gry rozgrywa się w fantastycznej krainie Adal, zaraz po tym jak władzę przejęła tam grupa Guides. Chcą oni zaprowadzić porządek i przywrócić dawno utracony blask imperium. Aby to im się udało, powołują specjalną organizację – Absolvers, składającą się z najwybitniejszych wojowników, będących gwarantem pokoju w Adal. My zaś wcielamy się w postać kandydata starającego się o miejsce we wspomnianym ugrupowaniu. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż musimy w pełni opanować wybrany przez nas styl walki i pokonać wszystkich bossów panujących w Adal.

Całość, musicie przyznać, brzmi dość oklepanie i mało porywająco. I niestety takie rzeczywiście jest…Jeśli nie chcecie zaprzątać sobie głowy często niemymi przerywnikami filmowymi, to proponuję włączyć grę i iść po popcorn lub po prostu je skipnąć. Szkoda, bo produkcja posiadała niesamowity potencjał fabularny. Można tu było opowiedzieć historię wojownika, dążącego do samospełnienia. Historię człowieka pochłoniętego przez struktury elitarnej organizacji. Można by też tak dużo opowiadać o tym, co powinno się tu znaleźć a czego nie ma, lecz prawdopodobnie zniechęciłbym Was do Absolvera po kilkunastu niedoskonałościach, a nie to mam na celu. Mimo wszystko, jest to tytuł, który poleciłbym każdemu oddanemu fanowi bijatyk. Dlaczego?

Otóż Absolver to prawdopodobnie jedna z bardziej przełomowych gier ostatnich kilku lat. Sloclap stworzyło mocno rozbudowany tytuł, przywodzący na myśl klasykę od From Software – Dark Souls. Tu również liczyć się będzie grind, podczas którego rozwijacie swoją postać. Bez tego nie ma mowy o przechodzeniu części fabularnej, a co dopiero o walce z innymi graczami (gdyż i ta jest tu możliwa). Wróćmy jednak do konkretów – tak jak wcześniej wspomniałem, naszym zadaniem jest rozwijanie postaci i uczenie jej nowych ciosów, by na samym końcu opanować wszystkie ruchy charakterystyczne dla danego stylu walki. Tych z kolei mamy w Absolverze cztery, podzielone na dwie grupy – Style Startowe oraz Unlockable. Wśród pierwszej z wymienionych znajdziemy trzy style walki, które możemy wybrać na początku rozgrywki – Forsaken, Khalt oraz Windfall. Style do odblokowania podobno mają być dodawane na bieżąco przez twórców, lecz póki co dostępny do odblokowania jest jeden – Stagger.

Szybko omówię każdy z nich, żebyście nie popełnili takiego samego błędu jak ja. W trakcie wyboru pomyślałem, że Khalt będzie najodpowiedniejszy dla początkującego gracza. Niestety, jak się szybko okazało bardzo się myliłem…Każdy styl walki posiada bowiem jedną umiejętność specjalną, Khalt umożliwiał absorbowanie obrażeń i odzyskiwanie życia po wyprowadzeniu kontry. Jednak uwierzcie mi, cholernie trudno jest wyczuć moment, w którym musimy użyć absorbowania, a wystarczy lekka pomyłka i już jesteśmy wystawieni jak na tacy. Prawdopodobnie lepiej radziłbym sobie ze stylem Forsaken, opierającym się głównie na kick boxingu. Tu umiejętnością specjalną jest parowanie, które skutecznie użyte może ogłuszyć przeciwnika. Windfall z kolei wzorowany był na starym, chińskim stylu walki Ba Gua Zhang – dynamicznym, opierającym się na zwinności wojownika. Jeśli wybierzemy ten styl, będziemy mogli wykonywać szybkie uniki, przeskakiwać nad atakami skierowanymi w nasze nogi oraz kucać podczas ataków skierowanych na naszą głowę. Czas teraz na styl Stagger, który według mnie jest póki co najciekawszym ze wszystkich dostępnych w grze. Bazuje on na stylu Pijanych Pięści (Zui Quan), który podziwiać mogliśmy chociażby w kultowym filmie z Jackiem Chanem – Pijany Mistrz. Styl Stagger to przede wszystkim kombinacje ataków, jakich nie znajdziemy w Windfall, Forsaken, ani Khalt. Traktowane są one jako umiejętność specjalna, przez co atakując przeciwnika musimy pamiętać o odpoczynku między ciosami, gdyż tu stamina nie odnawia się po zadaniu obrażeń.

Każdy styl posiada również swoje unikalne ciosy, których uczymy się zbierając manto od innych. Brzmi to dziwnie, lecz tak mniej więcej wygląda system nauki w Absolverze. Im więcej ciosów zainkasujemy, zablokujemy lub unikniemy dzięki naszym skillom specjalnym, tym szybciej nauczymy się danego ruchu. Dlatego właśnie potrzebny jest grinding, o którym wspominałem wcześniej. Gdy już uda się nam poznać nowy cios, możemy przystąpić do najciekawszej czynności w grze – układania własnych combosów. Jednak zanim o tym opowiem, szybko wytłumaczę jak w Absolverze działa system walki. Otóż w trakcie potyczki, na dole ekranu pojawia się niewielki romb. Informuje nas on o pozycji, którą obecnie przyjmujemy. W trakcie zadawania ciosów, na pewno zauważycie jak szybko i płynnie nasza postać przechodzi z jednej do drugiej pozycji (w sumie są one cztery). Teraz najważniejsza sprawa – w każdej chwili możemy przełączać się pomiędzy nimi, co umożliwi nam skorzystanie z innego zestawu ciosów. Teraz jak już mniej więcej wiecie o co biega, pora przejść do układania combosów.

W menu pauzy dostępna jest opcja treningu, podczas którego możemy dostosowywać uderzenia z jakich korzystać będzie nasza postać. Odpowiednio dobrane ciosy są kluczem do zwycięstwa, zatem warto spędzić tu trochę więcej czasu, eksperymentując i sprawdzając je na bieżąco. Warto przypisywać każdej pozycji uderzenia tak, by wykonując jedno, przechodzić do następnej pozycji, w której skorzystamy z innego ciosu, przenoszącego nas do kolejnej, itd. Oprócz wspomnianych pozycji, do których przypisujemy uderzenia, dostępne są też ciosy alternatywne. Zabierają one więcej staminy i odsłaniają nas na kontrataki przeciwnika, lecz wykonane w odpowiednim czasie mogą szybko przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę.

Oprócz świetnie wykonanego systemu walki, w grze znajdziemy również możliwość dozbrajania naszego bohatera znalezionym wcześniej ekwipunkiem. Mam tu na myśli zbroje dające dodatkową ochronę przeciw ciosom przeciwnika. Każdy element ubioru posiada trzy cechy – wagę, obrona przed uderzeniami oraz obrona przed bronią białą. Na co przede wszystkim warto zwrócić uwagę? Na wagę, gdyż jeśli budujemy postać nastawioną na szybkie ataki i uniki, to nie chcemy przecież, by nasz bohater ruszał się jak mucha w smole. Każdą część rynsztunku zdobywamy poprzez odkrycie sterty kamieni (są one poukrywane w całym świecie gry) lub poprzez pojedynki 1 na 1. Dodam, że wybór jest tak duży, że czasem będziecie przez pół godziny zastanawiać się co ubrać, by mieć przewagę nad przeciwnikami.

Oprócz trybu singleplayer rozgrywanego offline, w Absolverze znajdziemy jeszcze tryb online (zalecany przez twórców). Polega on dokładnie na tym samym co pierwszy z wymienionych, z jedną małą różnicą – nasz świat odwiedzać będą inni gracze. W większości nie są to ludzie szukający zwady, lecz zdarzają się wyjątki. Pewnego razu natknąłem się na dwójkę pretendentów (tak nazywani są bohaterowie w Absolverze), którzy postanowili mnie pobić. Jednego położyłem zaledwie kilkoma uderzeniami, lecz tracąc przy tym większość HP, wyłożyłem się na talerz drugiemu. Po zakończonym pojedynku gracz pomógł mi wstać, ukłonił się (dzięki wbudowanemu systemowi komunikacji) i zaproponował współpracę. Powiem Wam, że był to chyba najpiękniejszy moment w całej mojej przygodzie z Absolverem!

Tak jak wspomniałem, devowie pozbawili graczy możliwości jakiejkolwiek komunikacji głosowej. Nie ma tu nawet okienka chatu, co może wydać się niektórym zbyt postępowe. Według mnie jednak był to znakomity ruch. Nie ma nic gorszego od nastolatków biegających po mapie, rzucających wyzwiska swymi piskliwymi głosami, które nie zdążyły przejść mutacji. Co więc pozwala się nam komunikować z innymi graczami? Jeszcze raz podkreślę, devowie wykonali tu kawał dobrej roboty, ratując immersję i radość płynącą z rozgrywki. Otóż pod odpowiednim klawiszem znajdziecie menu gestów oraz opcje zapraszania do współpracy.

Podsumowanie:

Absolver to gra nie dla każdego. Powiem więcej, mało kto da temu tytułowi szansę i tyle czasu ile ja mu poświęciłem. Gra jest wymagająca i nie osiągniecie w niej absolutnie nic, jeśli jesteście niedzielnymi graczami. Jeśli jednak lubicie grinding oraz sieciowe interakcje z innymi ludźmi, to śmiało, z czystym sumieniem mogę polecić Wam produkcję studia Sloclap. Genialna oprawa wizualna dodatkowo umili Wam czas spędzony w krainie Adal. Strona audio może jakoś wybitnie się nie prezentuje, ale co najważniejsze, nie przeszkadza. Co do większych mankamentów, o których nie wspomniałem wcześniej – co jakiś czas zdarzają się dziwne błędy oraz lagi, ale twórcy wciąż z nimi walczą. Ja kończę już tę obszerną recenzję i wracam do gry, by stać się mistrzem sztuk walki Khalt. Być może spotkamy się na szlaku, pretendencie!

Paweł Wysowski

Od niedawna twórca treści wideo w Polygamia.pl. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi.

One thought on “Absolver – recenzja nietuzinkowej, niezależnej bijatyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *