Weedcraft Inc – sadzić, sprzedawać, zalegalizować

Weedcraft Inc – sadzić, sprzedawać, zalegalizować

Zajączek w tym roku przyszedł wcześnie! Przy okazji miał też niezłe wyczucie, bo akurat cierpiałam na niedobór tycoonów w moim życiu. Ze względu na moją pracę młócę ostatnio głównie erpegi, więc odmiana była mila widziana. Tym sposobem Wielkanoc minęła mi na młóceniu w Weedcraft Inc i powiem szczerze, że zaliczam te święta do bardziej udanych! Moją przygodę z dilerskim światkiem rozpoczęłam jako student jakiegoś podrzędnego kierunku związanego z zarządzaniem, ale tak się świetnie złożyło, że moje przedwcześnie przerwane studia dają…

Czytaj dalej Czytaj dalej

GRIS – poetycka podróż przez akwarelową krainę

GRIS – poetycka podróż przez akwarelową krainę

Na Gris ostrzyłam sobie zęby już od czasu poznańskiego Game Industry Conference , gdzie miałam okazję uczestniczyć w koncercie muzyki z gier, gdzie jednym z mniej znanych perełek był soundtrack z tej właśnie nadchodzącej produkcji. Zakochałam się od razu zarówno w muzyce, przywodzącej na myśl The Journey, jak i w pastelowych wizualiach. Aż mi wstyd, że za tę grę zabrałam się tak późno, lecz dopiero teraz odgrzebałam się z mojej “pile of shame” gier czekających na ogranie i wreszcie mogę…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Spider-Man, czyli bujaj się!

Spider-Man, czyli bujaj się!

Ooo tak, Spider-Man! Internet ostatnio dał się porwać szałowi śmigania przez Nowy Jork na pajęczych sieciach. Jako świeżo upieczona nabywczyni PS4, od razu zdecydowałam się skorzystać z mojej nowej, długo wyczekiwanej supermocy grania w plejowe ekskluziwy i ruszyłam do Media Markt czy innego Euro żeby się zaopatrzyć we własny egzemplarz gry studia Insomniac. Wprawdzie dni jarania się Marvelem mam już troszkę za sobą, ale uznałam, że Internetowy hive mind nie może się przecież jarać byle czym i coś w tej…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Cyberpunk 2077 gameplay – opinia Grymaśnych

Cyberpunk 2077 gameplay – opinia Grymaśnych

Ach, ten Cyberpunk… Tylko 48 minut rozgrywki, a tyle emocji. Cały mój Facebook zatonął w linkach do wideo, opiniach i memach dotyczących uchylenia rąbka tajemnicy przez CD Projekt. No i cóż, nie mogłam się powstrzymać przed wrzuceniem swoich trzech groszy do tej gorącej debaty pod tytułem “Cyberpunk – nuda czy hype?” Sama mam mieszane odczucia pod tym względem. Muszę przyznać, że definitywnie oczekiwałam większych fajerwerków, szczególnie od strony fabularnej. Bardzo spodobał mi się charakter głównej bohaterki o jakże zwięzłym imieniu…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Detroit Become Human, czyli transhumanizm po macoszemu

Detroit Become Human, czyli transhumanizm po macoszemu

Udało mi się dorwać do Detroit Become Human dopiero teraz, chociaż rozwój gry obserwowałam od dawna: Bardzo przemawiała do mnie idea tak bardzo rozgałęzionej fabularnie gry, i to w dodatku z motywem świadomych androidów, więc od razu uznałam, że to zdecydowanie mój typ rozgrywki. Jestem dość wkręcona w tematy transhumanizmu i ciekawa byłam jak w tej produkcji potraktowane będzie uzyskanie świadomości przez roboty: na jakich zasadach zaczną odczuwać emocje, co będzie tego powodem, w jaki sposób spróbują nawiązać dialog z…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Moonlighter – Tanio skóry nie sprzedam!

Moonlighter – Tanio skóry nie sprzedam!

“Ech, kolejny pikselowy rogue-lite, jak oryginalnie” – pomyślałam gdy dostałam od Pawła kod do Moonlightera. Ten typ gry zdążył mnie znużyć już dawno temu, gdyż w ostatnich latach był tego istny wysyp na Steamie, a większość stanowiły zupełnie nieinteresujące nostalgia tripy. Moonlighter ma jednak kilka trików w zanadrzu,które sprawiają, że gra nie jest kolejną kopią kopii kopii, a całkiem dobrze zrobionym tytułem i to z dość nieoczekiwanych powodów. Już na wstępnie szczególnie polecam Moonlightera osobom, które przepadają za różnego rodzaju…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Marie’s Room – historia w czterech ścianach

Marie’s Room – historia w czterech ścianach

Gra rozgrywająca się w całości w jednym pokoju dla większości osób z pewnością nie brzmi zbyt interesująco. W końcu, ile fabuły można wepchnąć w cztery ściany, dodatkowo gdy chodzi tutaj po prostu o opuszczony pokój nastolatki. A jednak, Kenny Guillaume i Dagmar Blommaert rewelacyjnie poradzili sobie z tym wyzwaniem – uczynili z Marie’s Room katalizator fascynującej historii i to bez wykorzystania ani jednego NPCa. I w dodatku za darmo! W grze wcielamy się w Lauren (swoją drogą, imienniczkę swojej aktorki…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Opowieści z Nyanii – takie jakby kocie Dark Soulsy

Opowieści z Nyanii – takie jakby kocie Dark Soulsy

Fanką Chatolandii jestem od dawna. Tematyka gier o słodkich zwierzaczkach również nie jest mi obca, gdyż sama nawet taką współtworzę. Dlatego też, “milutki jRPG o kotach, brutalnych masakrach, słodziakowości, rasizmie i problemach społecznych, przyjaźni, mrocznych myślach, komicznych sytuacjach i nazistowskich meblach” kupił mnie od razu, gdy tylko przeczytałam jego zapowiedź na fanpage’u Chatki kilka lat temu. Obserwując rozwój gry spodziewałam się, że Opowieści z Nyanii będą pełne niepoprawnego humoru i charakterystycznego stylu Kobiety-Ślimak, która tworzyła grafiki i pisała teksty do…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Orwell: Ignorance is Strength Akt 1 – co tu w zasadzie recenzować…

Orwell: Ignorance is Strength Akt 1 – co tu w zasadzie recenzować…

W czwartek spotkała mnie bardzo przyjemna niespodzianka – wchodząc na Steama, aby pograć trochę w Opowieści z Nyanii dostałam powiadomienie, że oto jest już dostępny sequel Orwella! Dla niezaznajomionych, Orwell to gra, w której wcielamy się w pracownika tajnej rządowej jednostki, gdzie za pomocą tytułowego oprogramowania szpiegowskiego możemy przeglądać aktywność internetową osób podejrzanych o działania przeciwko Narodowi, jak również ich prywatne wiadomości, rozmowy telefoniczne, e-maile i dokumenty. Na podstawie tego, zbieramy informacje o podejrzanych i wrzucamy je do systemu. To…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Gorogoa – jak stworzyć grę logiczną, a zarazem małe dzieło sztuki

Gorogoa – jak stworzyć grę logiczną, a zarazem małe dzieło sztuki

Gry logiczne na ogół kojarzyły mi się z niezbyt porywającymi i odrobinę męczącymi tytułami. Owszem, warto czasem trochę potrenować własny mózg, ale szybko staje się to nużące, zwłaszcza, gdy produkcja opiera się na samych zagadkach, nie oferując przy tym żadnych nagród za nasze wysiłki, oprócz kolejnych wyzwań. Gorogoa jednak urzekła mnie już od pierwszej chwili niebanalną grafiką, zachęcające były też jej opisy, które sugerowały, że jest to nie tylko gra logiczna, ale też małe dzieło sztuki. W taki sposób dałam…

Czytaj dalej Czytaj dalej