Dream Daddy – znajdź wymarzonego tatusia!

Dream Daddy – znajdź wymarzonego tatusia!

Randkowanie tatusiem z innymi tatusiami – czy to kolejna pokręcona gra w stylu Hatoful Boyfriend, czyli symulatora randkowania z gołębiami? Dream Daddy zdecydowanie sprawia takie wrażenie na pierwszy rzut oka, szczególnie pod względem grafik promocyjnych, które do złudzenia imtitują klasyczne symulatory randek – mnóstwo serduszek, różu i tatuśków w seksownych pozach. Nic jednak bardziej mylnego! Produkcja studia Game Grumps pod niepoważną, żartobliwą otoczką przemyciła naprawdę dojrzałe kwestie ojcostwa, relacji rodzinnych, dorastania i przeszłości, z którą trzeba się zmierzyć. Naszą przygodę…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Gang Beasts – ponawalamy się?

Gang Beasts – ponawalamy się?

Niezdarne ciosy, niedorzeczne otoczenie, głupawe odgłosy i zabawne postacie – to przepis Gang Beasts na genialną imprezową bijatykę dla kilku osób. Brzmi jak coś, co nie może się nie udać, prawda? Gdy po raz pierwszy zagrałam w tę grę jakieś pół roku temu, byłam pewna, że tak odjechany pomysł na pewno stanie się kultową pozycją dla fanów lokalnego co opa. Po tych kilku miesiącach postanowiłam sprawdzić co też twórcom udało się uczynić z tak urzekającym projektem. Zanim jednak przejdę do…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Kindergarten, czyli piękne czasy dzieciństwa

Kindergarten, czyli piękne czasy dzieciństwa

Ach, czasy przedszkola! Jak wspaniale było robić sobie drzemki w środku dnia, bawić się w kółeczku, wygłupiać się z kolegami, szaleć całe dnie na placu zabaw, czasem zadźgać rówieśnika, znaleźć ciało w kanciapie woźnego czy, będąc zmęczonym bezsensem istnienia, rzucić się w otchłań bez dna wykopaną w piaskownicy. Jeśli również tęsknisz za tymi beztroskimi chwilami, gdy każdy dzień wyglądał tak samo, a nikt nie liczył godzin i lat (bo nie umiał) to Kindergarten jest grą dla ciebie! Ten wstęp może…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Recenzja Wszystkiego, czyli Everything

Recenzja Wszystkiego, czyli Everything

Widzę zebrę. Napis na ekranie pauzy podpowiada mi, że tą zebrą jestem ja. Ruszam więc naprzód i odkrywam, że potrafię poruszać się jedynie niezgrabnymi fikołkami – zabieg artystyczny czy cięcia w budżecie niepozwalające na pełnoprawną animację? Po chwili domyślam się, że oba stwierdzenia są prawdziwe. Grasz wszystkim we wszystko – tak wygląda Everything. Na początek ciekawostka – Everything zdobyło Nagrodę Jury na Festiwalu Niezależnych Filmów Krótkometrażowych w Wiedniu, co czyni je pierwszą grą nominowaną do Academy Award. Jest to milowy…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Game obsolecence, czyli starzenie się gier

Game obsolecence, czyli starzenie się gier

Gry starzeją się wyjątkowo brzydko. I nie chodzi mi tutaj o kwestię tego, że grafika sprzed zaledwie paru lat już nas razi w oczy, a niegdyś ekscytująca rozgrywka teraz wydaje się powtarzalna i niezbyt ciekawa (Assassin’s Creed, patrzę na ciebie wymownie!). Technologia idzie do przodu i nie ma w tym nic dziwnego.Gry bardzo szybko starzeją się jako produkty kultury. I po prostu znikają. Naprawdę. Wiem, że wydaje się to nieprawdopodobne, patrząc chociażby na zalanego falą nowych tytułów Steama, żeby gry…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Oh… Sir! The Hollywood Roast

Oh… Sir! The Hollywood Roast

W przypadku Oh… Sir! Miałam okazję zagrać jeszcze w wersję prototypową, gdzie postacie mówiły z ruskim akcentem, a zasób wyzwisk był bardzo okrojony i czerpał dużo inspiracji z Monty Pythona. Jednak pomysł na grę bardzo mi się spodobał i z niecierpliwością wyczekiwałam pełnej, rozwiniętej wersji obiecującego prototypu. I doczekałam się – Oh… Sir!! The Insult Simulator nie zawiódł moich oczekiwań. Teraz jednak studio Vile Monarch oferuje zupełnie nową odsłonę symulatora wyzwisk w postaci The Hollywood Roast. Czy wyżywanie się na…

Czytaj dalej Czytaj dalej

What Remains of Edith Finch – takie spacery lubię!

What Remains of Edith Finch – takie spacery lubię!

Domy nasiąkają wspomnieniami. Wie to każdy, kto mieszkał w jednym miejscu wystarczająco długo. Wspomnienia odciskają się na wszystkim, jak niewyraźny zarys po obrazie na ścianie, przetarcia i plamy na meblach, rysy na stole. Czasem dom jest do cna przesiąknięty, tak, że nie ma już właściwie miejsca na więcej, przeszłość nas przytłacza, a z wydeptanych ścieżek w wykładzinie ciężko jest zejść. Wtedy może rzeczywiście dobrze jest zmienić otoczenie, wziąć do ręki czystą kartkę, gdy poprzednia jest już zabazgrana. Czy jednak warto…

Czytaj dalej Czytaj dalej