Recenzja Wszystkiego, czyli Everything

Recenzja Wszystkiego, czyli Everything

Widzę zebrę. Napis na ekranie pauzy podpowiada mi, że tą zebrą jestem ja. Ruszam więc naprzód i odkrywam, że potrafię poruszać się jedynie niezgrabnymi fikołkami – zabieg artystyczny czy cięcia w budżecie niepozwalające na pełnoprawną animację? Po chwili domyślam się, że oba stwierdzenia są prawdziwe. Grasz wszystkim we wszystko – tak wygląda Everything. Na początek ciekawostka – Everything zdobyło Nagrodę Jury na Festiwalu Niezależnych Filmów Krótkometrażowych w Wiedniu, co czyni je pierwszą grą nominowaną do Academy Award. Jest to milowy…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Game obsolecence, czyli starzenie się gier

Game obsolecence, czyli starzenie się gier

Gry starzeją się wyjątkowo brzydko. I nie chodzi mi tutaj o kwestię tego, że grafika sprzed zaledwie paru lat już nas razi w oczy, a niegdyś ekscytująca rozgrywka teraz wydaje się powtarzalna i niezbyt ciekawa (Assassin’s Creed, patrzę na ciebie wymownie!). Technologia idzie do przodu i nie ma w tym nic dziwnego.Gry bardzo szybko starzeją się jako produkty kultury. I po prostu znikają. Naprawdę. Wiem, że wydaje się to nieprawdopodobne, patrząc chociażby na zalanego falą nowych tytułów Steama, żeby gry…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Oh… Sir! The Hollywood Roast

Oh… Sir! The Hollywood Roast

W przypadku Oh… Sir! Miałam okazję zagrać jeszcze w wersję prototypową, gdzie postacie mówiły z ruskim akcentem, a zasób wyzwisk był bardzo okrojony i czerpał dużo inspiracji z Monty Pythona. Jednak pomysł na grę bardzo mi się spodobał i z niecierpliwością wyczekiwałam pełnej, rozwiniętej wersji obiecującego prototypu. I doczekałam się – Oh… Sir!! The Insult Simulator nie zawiódł moich oczekiwań. Teraz jednak studio Vile Monarch oferuje zupełnie nową odsłonę symulatora wyzwisk w postaci The Hollywood Roast. Czy wyżywanie się na…

Czytaj dalej Czytaj dalej

What Remains of Edith Finch – takie spacery lubię!

What Remains of Edith Finch – takie spacery lubię!

Domy nasiąkają wspomnieniami. Wie to każdy, kto mieszkał w jednym miejscu wystarczająco długo. Wspomnienia odciskają się na wszystkim, jak niewyraźny zarys po obrazie na ścianie, przetarcia i plamy na meblach, rysy na stole. Czasem dom jest do cna przesiąknięty, tak, że nie ma już właściwie miejsca na więcej, przeszłość nas przytłacza, a z wydeptanych ścieżek w wykładzinie ciężko jest zejść. Wtedy może rzeczywiście dobrze jest zmienić otoczenie, wziąć do ręki czystą kartkę, gdy poprzednia jest już zabazgrana. Czy jednak warto…

Czytaj dalej Czytaj dalej