Darkwood – recenzja genialnego polskiego survival horroru

Darkwood – recenzja genialnego polskiego survival horroru

Budzisz się pośrodku mrocznego lasu, jedyne co wiesz to, to że ktoś właśnie Cię pobił i odebrał wszystkie rzeczy. Tak mniej więcej zaczyna się jedna z najbardziej klimatycznych polskich produkcji – Darkwood, na którą czekałem prawie 4 lata. Dziś z ulgą mogę stwierdzić, że Acid Wizard spisali się fenomenalnie i mamy do czynienia z najlepszym tytułem gatunku survival horrorów w historii polskiego gamingu. 

Wstęp zdradził już moje nastawienie do Darkwood, więc nie będę już dłużej ukrywał jak bardzo cieszyłem się z kopii recenzenckiej otrzymanej jeszcze dzień przed premierą. Osobiście śledziłem poczynania twórców przez cały ten czas, kiedy ich dzieło znajdowało się w fazie Early Accessu. Powiem więcej, Darkwood jest dla mnie grą szczególną, bowiem była to pierwsza omawiana przeze mnie produkcja w trakcie mojej dziennikarskiej „kariery”. Także jak widzicie, na starcie Darkwood miał u mnie dużego plusa, a z każdą minutą rozgrywki dostawał kolejnego. Dlaczego? 

Gra jest typowym survival horrorem, osadzonym w mrocznej, tajemniczej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej ogarniętej dziwną zarazą. Klimat wylewa się z ekranu, co chwilę racząc nas świetnymi grafikami przedstawiającymi stare gazety i przedmioty przywodzące na myśl minione czasy, niezbyt kolorowe dla nas – Polaków. Oprócz tak mocnych akcentów, sam świat dostępny w Darkwood mocno nawiązuje do burzliwej historii naszego kraju. W cieniu lasów znajdziemy bowiem zdewastowane czołgi, działa przeciwlotnicze z czasów II Wojny Światowej, ale i ikony szerokorozumianej popkultury – Fiata 126p (pseudonim Maluch) oraz Fiata 125 (a.k.a Duży fiat). Wszystko to tworzy niepowtarzalną całość, świetnie wykreowany setting, oddający cały niepokój jaki towarzyszyć będzie naszej zabawie. Polacy już raz pokazali, że nieźle idzie im tworzenie horrorów (patrz Layers of Fear) lecz nigdy wcześniej nie widzieliśmy tak dopieszczonego szczegółami tytułu jak Darkwood (nie licząc Wiedźmina, choć ten do omawianego gatunku raczej nie należy). 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Przejdźmy do samej fabuły, która jak się pewnie domyślacie, jest mocno pokręcona. W prologu gracz wciela się w postać lekarza uwięzionego w mrocznym lesie. Nie wiemy jak się tam znaleźliśmy ani co dokładnie tam robimy. Jedyne o czym informuje nas gra, to fakt iż las stał się przekleństwem dla żyjących w nim ludzi. Uwięzieni w mroku, zarażeni nieznanym dotąd wirusem, obarczają winą właśnie nas. Czy to prawda? Czy doktor wykonywał niedozwolone eksperymenty na wieśniakach? Nie mam pojęcia, lecz wszystko by na to wskazywało (znów luki w narracji uzupełniane są przez świetny level design) – klatki w naszym mieszkaniu, skrawki gazet mówiących o chorobie porozrzucane po podłodze. Nasz bohater niemal wariuje z samotności i strachu, dlatego łapie postać znalezioną w lesie i stara się wydusić z niej informacje o drodze, która umożliwiłaby wyjście z kniei. Bijemy więc delikwenta do nieprzytomności, zabieramy mu tajemniczy klucz z numerem „21” i…Co stało się dalej? Nie wiadomo, gdyż w tym momencie gra przenosi nas do ciała rozbitego na łopatki biedaka, potraktowanego mega brutalnie przez lekarza. Nic nie pamiętamy, nie wiemy na swój temat absolutnie nic a tym bardziej o świecie w którym się znajdujemy. Jedyne czego chcemy, to wydostać się z tego miejsca… 

Mniej więcej tak rysuje się początek Darkwood. Później wszystko staje się jeszcze ciekawsze – poznajemy postaci takie jak Człowieka Wilka (jak sama nazwa wskazuje jest to człowiek z twarzą wilka), Babę Kurę (kobieta obsesyjnie zafascynowana swoimi kurami), czy też Muzyka z odpadającym uchem. Każda z tych osób posiada swoją historię, którą możemy (lecz nie musimy) poznać oraz zadania do wykonania przez naszego bohatera. Niektóre będą misjami zupełnie pobocznymi, a niektóre mogą okazać się kluczowymi przy przechodzeniu do kolejnych fabularnych etapów rozgrywki. Ważną rzeczą jest tu drzewko fabularne – podejmując decyzje, gracz obiera pewne ścieżki, które doprowadzą go do różnych zakończeń. Dlatego uważajcie komu zaufacie! 

Opowiedziałem o fabule, naszym zagadkowym bohaterze i klimacie, a zupełnie nie wspomniałem o samej rozgrywce. W Darkwood mamy do czynienia z klasycznym 2D przy rzucie z góry (coś jak w pierwszych GTA lub Hotline Miami), obdarzonym kilkoma ciekawymi systemami. Po pierwsze, oprócz rozwiązywania zagadek fabularnych, naszym zadaniem jest przetrwać kolejne noce w naszych kryjówkach. W nich znajdziemy agregaty prądotwórcze, dzięki którym zapewnimy sobie ochronę przeciw mrocznym siłom wykorzystującym ciemność przeciwko nam. Każde takie urządzenie musimy napełnić benzyną, podobnie jak piły mechaniczne (dzięki nim tniemy drewno na deski) czy też kompresory (do aparatów tlenowych). Oprócz tego, w naszej bazie znajduje się również warsztat, który dzięki kolejnym ulepszeniom będzie tworzył coraz to lepszą broń. 

Tak jak wspomniałem, w Darkwood zagrażają nam mroczne siły, wykorzystujące mrok. Bohater rozświetlając przestrzeń w 80% przypadków uniknie spotkań z tymi kreaturami. Jednak to nie jedyne postaci, które chcą nas dopaść. Mamy tu jeszcze psy, kąsacze (zmutowani ludzie z wielkimi paszczami, pełnymi ostrych zębów), dzikusów i wiele, wiele innych niebezpiecznych mieszkańców okolicy. Zatem jak się pewnie domyślacie, naszą bazę musimy również zabezpieczyć przed wtargnięciem „fizycznego” wroga. Jak to zrobić? Do dyspozycji mamy całkiem spory arsenał obwarowań – od barykad, przez wnyki, po wybuchające beczki. Wszystko to powinno zapewnić nam spokojną noc. 

Oprócz systemu craftingu, systemu dnia i nocy, musimy zaznajomić się również z bardzo dobrze wykonanym systemem umiejętności. Nasz bohater może rozwijać się w trakcie rozgrywki, zdobywając coraz bardziej przydatne zdolności. Najpierw jednak musimy znaleźć sporo grzybów oraz „dziwnego mięsa”, by następnie w kryjówce przyrządzić zeń esencję. To ona pozwoli nam następnie wybrać umiejętność oraz kontrumiejętność. Pamiętacie Project Zomboid? Tam wyglądało to podobnie – każda pozytywna cecha musiała zostać zbalansowana negatywną. Tu do każdego „tieru” skilli wystarczy wybrać jedną przypadłość, by później móc wybierać spośród kilku pozytywów. Ja nieco się pogubiłem, gdy już wybrałem zdolności dla mojego bohatera, gdyż nie potrafiłem ich aktywować. Darkwood w staroszkolny sposób uczy nas gry, każąc nam co chwilę zerkać do ustawień klawiszowych czy pomocy, by sprawdzić jaki przycisk za co odpowiada. W tym przypadku wystarczy nacisnąć „Q”, by wejść do menu umiejętności. 

Mapa w Darkwood wydaje się dość prosta na pierwszy rzut oka – mamy zaledwie trzy większe lokacje, które musimy eksplorować by robić postępy w grze. Oczywiście to mylne założenie, gdyż jak się przekonałem, po kilkunastu godzinach łażenia w te i we w tę odkryłem jeszcze co najmniej trzy spore połacie terenu. Jedno jest pewne – gra nie trzyma nas za rączkę prowadząc po jednej dostępnej ścieżce, to my musimy się tu odnaleźć i podjąć trop we właściwym miejscu. Tu niestety znów muszę przyznać, że moja natura „psuja” dała się we znaki…Przez kilkanaście godzin eksploracji, pominąłem zaledwie dwa miejsca, zwiedzając początkowe lokacje. Dwa miejsca ważne fabularnie. Dwa miejsca a potrafią tak zdenerwować…Dopiero gdy wyszedłem z fazy „ta-gra-jest-głupia-i-już-w-nią-nie-zagram”, rozpocząłem właściwą rozgrywkę, poznając kolejne rozdziały fabularne. Z ulgą mogę powiedzieć, że było warto. 

 

Podsumowanie:

Dużo by można jeszcze opowiadać o Darkwood w kontekście fabuły, świata przedstawionego oraz tajemnic ukrytych przed graczem. Ja jednak zakończę tę recenzję w tym miejscu byście sami, na własnej skórze mogli przekonać się w jaki sposób produkcja Acid Wizard straszy użytkowników. Nie spodziewajcie się jump scare’ów, wybuchów ani wodotrysków. Darkwood to ciężka, mozolna rozgrywka, która przeraża przede wszystkim klimatem. Jeśli czujecie się na siłach i jesteście przekonani, że jest to tytuł stworzony dla Was, to zapraszam do sklepu Steam. W przeciwnym wypadku mam dla Was dobrą informację – twórcy gry postanowili udostępnić ją zupełnie za darmo, wstawiając ją na popularną zatokę piratów. Dlaczego? W ten sposób chcą walczyć z resellerami kluczy oraz umożliwić rozgrywkę tym, których nie stać na Darkwood. Ja jednak zachęcam, byście wydali te 60zł i wspomogli twórców, którzy odwalili kawał naprawdę dobrej roboty! 

Darkwood na Steamie: http://store.steampowered.com/app/274520/Darkwood/

Paweł Wysowski

Od niedawna twórca treści wideo w Polygamia.pl. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi.

One thought on “Darkwood – recenzja genialnego polskiego survival horroru

  1. Cieszy, że coraz więcej polskich tytułów robi furorę. Darkwood jest naprawdę ciekawą pozycją – i to przy w pełni obiektywnej ocenie. Nie wiem czy 10/10, ale to świetna rzecz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *