Najgorsze gry wideo wszechczasów

Najgorsze gry wideo wszechczasów

W każdym medium możemy znaleźć takie teksty kultury, które są wybitnie nieudane. Gry pod tym względem nie są wyjątkiem. Można nawet powiedzieć, że są wyjątkowe, bo dużo więcej rzeczy może się w nich nie udać niż w jakimkolwiek innym medium. Oprócz pasywych aspektów, takich jak udźwiękowienie, grafika, fabuła, dochodzi nam jeszcze kwestia interaktywności, która bardzo łatwo może się nie udać. Gry potrafią być “złe”, czy też “kiczowate” na różne sposoby i warto się przyjrzeć temu, jak grę można zepsuć – dlatego też zdecydowalismy się przygotować listę produkcji uznawanych przez nas bądź też przez społeczność graczy za niedobre i pokazać ich różnorodność.

1) Człowiek z Gór

Odnaleźć jakąkolwiek wzmiankę w Internecie o Człowieku z Gór  obecnie bardzo trudno. Dystrybuowana przez nieistniejące już Play, była to jedna z tych dziesiątek gier z supermarketowego koszyka z przykurzonymi przecenami, stojącego zaraz koło filmów klasy Z i pornosów. Jednak dla mnie jest to kwintesencja kiczu, jaki prezentowały sobą produkcje z niskiej półki niedługo po roku 2000. Był to tytuł nadzwyczaj nielogiczny i nieintuicyjny – nazwa sugerowała przeprawę przez góry, a w zamian dostawaliśmy… No właśnie, co? Trochę zręcznościówkę, trochę grę logiczną,a czasem po prostu bardzo pokręcony horror. Pamiętam jak wraz z bratem oglądaliśmy zza szafy ojca grającego w Człowieka z Gór, ponieważ tak bardzo baliśmy się nawet patrzeć! Wyskakujące znienacka niedźwiedzie, które wymagały absurdalnego refleksu, wilki, indianie, a nawet zombie – im dalej w las (czy może “w góry”) tym bardziej robiło się niedorzecznie, a zarazem przerażająco. Nie tego jednak gracz spodziewał się, patrząc na pudełko, a już  na pewno nie zakończenia, które potrafiło po całych naszych trudach wsadzić nas do więzienia tylko dlatego, że podjęliśmy niewłaściwą decyzję zaraz na początku rozgrywki!

2) Pizza Dude

Pizza Dude zajmuje w moim sercu miejsce wyjątkowe. Jest to również gra z początku lat 2000 i tak jak poprzedni tytuł prezentuje sobą kicz tanich gier z tamtego czasu. Polega ona na tym, aby odbierać zamówienia na pizzę, kompletować je i dostarczać je na czas w odpowiednie miejsca w zaskakująco małym i pustym mieście. Nie było to zadanie zbyt skomplikowane, ani też wciągające, nie to jednak było największą wadą Pizzowego Kolesia. Z tej gry zapamiętałam przede wszystkim to, jak łatwo było ją zepsuć. Gdy tylko w pierwszych 5 minutach gry odkryłam, że podczas wykonywania skoku mogę odbić się od powietrza i mozolnie skakać coraz wyżej i wyżej, wszelkie mechaniki straciły dla mnie znaczenie. Wyskoczyłam poza mapę na dziesiątki sposobów, psułam misje i częstokroć  powodowałam zawieszenia całej gry. NIe wiedzieć czemu jednak bardzo mnie to psucie wciągnęło i do Pizza DuDe wracałam kilkakrotnie:)

3) The Graveyard

Ta produkcja jest dowodem na to, że czasem indyka można naprawdę “przeindyczyć”, pozbawiając go tym samym jakiejkolwiek grywalności. The Graveyard kosztuje 5 euro na Steam za około… 5 minut gry! Jednak czasem dla sztuki trzeba cierpieć i nawet ta cena tak by nie bolała, gdyby fakt, że kupujemy za nią kilka najnudniejszych minut naszego życia. Rozgrywka polega na tym, że idziesz sobie babcią przez cmentarz. Bez możliwości skręcania czy też interakcji z czymkolwiek. Potem siedzisz na ławce, patrzysz na zbliżenie twojej twarzy i słuchasz piosenki. Następnie wracasz skąd przyszedłeś. Koniec. Pełna wersja gry dodaje jeszcze możliwość, że możemy litościwie umrzeć na tej ławeczce. Co bardziej zaskakujące, pomimo tak ogromnej prostoty, grę i tak można zbugować.

4) Limbo of the Lost

Jedno słowo – zgroza. Limbo of the Lost jest przykładem na to, jak gier nie robić, zarówno pod względem dźwiękowym, mechanicznym, graficznym, jak i etycznym.Wcielamy się tutaj w kapitana Briggsa, który trafia do Twierdzy Zagubionych Dusz. I choć trudno w to uwierzyć, studio Majestic pracowało nad tą grą nie rok, nie dwa, ale aż dziesięć lat! Trudno powiedzieć na co został przeznaczony cały ten czas, gdyż produkcja, pomimo bycia w zamyśle horrorem, jest przede wszystkim przerażająco… śmieszna. Jak również i  niezmiernie denerwująca. Gra aktorska stoi na poziomie zachrypniętego pana Mietka spod żabki, zagadki nie mają sensu, fabuła jest bez ładu i składu, nie to zapewniło jednak tak wielką niesławę tej produkcji, nazywano prześmiewczo Limbo of the Losers. Przede wszystkim, produkcja jest jednym wielkim plagiatem – możemy w niej znaleźć lokacje i grafiki m.in. z Silent Hill, Vampire: The Masquerade czy Morrowinda. Bardzo nieudolna zrzynka od najlepszych. Wstyd! Pominę wymownym milczeniem kwestię zakończenia – polecam po prostu zobaczyć na własne oczy, gdyż jest to iście królewski pokaz kiczu.

5) E.T.

Mówiąc o najgorszych grach w historii nie można oczywiście nie wspomnieć o E.Z. Jest to bowiem produkcja, która była tak zła, że spowodowała ona załamanie całego rynku gier! Wydano ją zimą w 1982 na konsolę Atari 2600 i natychmiast została najbardziej pożądanym prezentem świątecznym wszystkich konsolowców, jednak nie na długo. Początkowo produkcja była ogromnym sukcesem – uplasowała się w pierwszej czwórce najlepszych gier magazynu Billboard. E.T. przedało sie w nakładnie 1,5 miliona kopii, zostając jedna z najlepiej sprzedających się gier na Atari 2600. W późniejszym czasie jednak, około 3 milionów kartridży zaległo na półkach! Okazało się, że gdy początkowy hype opadł, gracze zrozumieli, że to po prostu zła gra, o bardzo zagmatwanej mechanice i pozbawionej sensu, repetytywnej rozgrywce. Setki tysięcy sprzedanych kartridży zostało zakopanych za pustynnym wysypisku w New Mexico, co przez długi czas uznawano za legendę. W 2014 jednak wykopano setki kopii E.T. z tego właśnie miejsca, potwierdzając tym samym prawdziwość pogłosek. Co ciekawe, za kartridża z najgorszą grą w historii trzeba obecnie zapłacić około 1,500 dolarów!

6) Bad Rats

“Najgorsza gra na Steam” tak społeczność graczy okrzyknęła The Bad Rats. Czy rzeczywiście ta gra jest tak zła? W zasadzie jest po prostu nienajlepsza, ale z pewnością grywałam produkcje dużo gorsze. Jest grą logiczną z wykorzystaniem fizyki, która miewa spore problemy z tym ostatnim aspektem. Grafika, jak na 2009 rok, nie powala, udźwiękowienie pozostawia wiele do życzenia, a zagadki bywają, paradoksalnie, dość nielogiczne jednak jest to gra do przejścia i można nawet przy niej bawić. O co więc chodzi z tą “niedobrością” Złych Szczurów?  Przede wszystkim, były to jeszcze czasy przed Greenlightem i Early Accessen – proces selekcji gier na Steamie był wtedy wyjątkowo rygorystyczny. Stąd też dziwi, jakim cudem takie dziwactwo przeszło tę selekcję, a sama gra była ostrym kontrastem do reszty dobrych i bardzo dobrych produkcji. Teraz słabych gier na Steamie jest bardzo dużo, jednak gra wyrobiła już sobie “renomę” bycia najgorszą. Jednak mimo to, Bad Rats ma ocenę pozytywną i nadal przynosi zyski, gdyż jest numerem jeden wśród złośliwych prezentów dla graczy.

7) Ride to Hell: Retribution

jest szczególnie szokującym przykładem, jak bardzo źle może wyglądać gra wydana stosunkowo niedawno i która docelowo miała być produkcją triple-A. Jest to gra akcji stworzona przez studio Eutechnyx, której głównym bohaterem jest harleyowiec Jake Conway. Jake’owi zabito brata wyrusza więc w pełną niebezpieczeństw (i glitchów) drogę, aby go pomścić. Niesamowite jest, że ten tytuł wyszedł po 5 latach zmagań i boryka się z tyloma problemami oraz idiotyzmami. Bo czego tu nie popsuto? Gra jest usłana QTE tak, że gracz siedzi jak na szpilkach. Mechanika jazdy motorem jest wyjątkowo nie udała, co dziwi, jako że to gra o harleyowcach. Przerywniki filmowe są tak okrutnie poszatkowane, że zupełnie nie wiadomo co się dzieje. System walki jest wygląda kretyńsko, a gra aktorska to po prostu materiał na memy. Do tego jeszcze dochodzi ta nieszczęsna kwestia seksu – niesamowite jak bardzo twórcom udało się uczynić zbliżenia zarówno głupkowatymi, jak i seksistowskimi. No i w końcu dochodzi jeszcze kwestia glitchy, które są jedyną rzeczą, która w Ride to Hell: Retribution się udała.

8) WarZ

Dorzućmy do naszego zestawienia nieco nowszy tytuł, który niemal od samego początku swej kariery był spisany na straty. Po jakimś czasie nawet sami devowie zorientowali się, że dłużej tej farsy nie można ciągnąć i zdecydowali zamknąć działający już projekt. Mówię tu oczywiście o WarZ, a raczej Infestation: Survivors Stories. Marny klon popularnego niegdyś dodatku do ArmA II – DayZ, początkowo był pozytywnie odbierany przez graczy. Dlaczego? Nie będę owijał w bawełnę – był sporo tańszy od powstającego w ogromnych męczarniach samodzielnego DayZ i przede wszystkim dostępny był od zaraz. Jednakże po dosłownie kilkunastu minutach okazywało się, że gra była pełna cheaterów i bugów, a optymalizacja leżała i płakała w kącie. Do tego wszystkiego, kilka miesięcy po starcie fazy beta testów, devowie zostali zmuszeni do zmiany tytułu z racji zbyt uderzającego podobieństwa do bliźniaczej produkcji (DayZ). Zaledwie rok później WarZ a.k.a. Infestation: Survivors Stories zostało całkowicie porzucone, a graczom zaoferowano “zupełnie nowy tytuł” oferujący praktycznie to samo…

9) Raven’s Cry

Kolejnym prześwietnym tytułem, który dumnie będzie zdobił naszą listę jest Raven’s Cry, czy też jak kto woli Vendetta: Curse of the Raven’s Cry. Produkcja powinna być Wam znana, jako że przez długi, długi czas Polacy zachwycali się, iż będzie to jedna z bardziej rozbudowanych produkcji wyprodukowanych w naszym kraju. Później oczywiście cały proces tworzenia został przeniesiony do Niemiec, a nasi rodacy jedynie wspomagali większe studio odpowiedzialne między innymi za Two Worlds. Wracając do samej rozgrywki, ta okazała się płytsza od przeciętnej kałuży, a redakcje z całego świata nie zostawiły na niej suchej nitki. Co chwilę słyszeliśmy, że gra jest seksistowska, rasistowska i promuje treści homofobiczne. Ponadto, znów obarczona była zatrważającą ilością błędów, przez co po kilku miesiącach została zdjęta ze sklepu Steam.

10) No Man’s Sky

Nie myśleliście chyba, że odpuścimy największej porażce gamingu wszechczasów. No Man’s Sky stało się przecież symbolem, jak zrobić hype nie mając dobrej gry. Genialne materiały promocyjne wypuszczane na długi, długi czas przed premierą nie wskazywały na to jakoby sama gra miała problemy. Bynajmniej! Wszystko wyglądało cudownie, aż do dnia premiery kiedy to cały czar prysł. Setki tysięcy niezadowolonych, oszukanych graczy rzuciło sie do sklepów by jak najszybciej zwrócić No Man’s Sky. Co zawiniło? Tu niestety nie mogę doprecyzować, gdyż tak naprawdę nic się tu nie zgadzało. Mieliśmy otrzymać bogate w przepiękną faunę i florę planety, których zwiedzenie zajęłoby setki lat. Mieliśmy otrzymać genialne zakończenie fabularne. Mieliśmy otrzymać świetną optymalizację na pecetach i konsolach. Dziś wiemy już, że nic z tego nie wyszło.

Naszą listę uzupełnimy jeszcze o kilka produkcji, które zostaną przedstawione na mega ciekawej wystawie Najgorsze Gry Świata, organizowanej przez ARS Independent. Póki co lista wszystkich gier jakie zobaczymy nie jest ujawniona, zatem pozostaje nam tylko czekać i zaprosić Was do odwiedzenia rzeczonego eventu. Odbędzie się on w trakcie samego festiwalu ARS Independent, na który również serdecznie zapraszamy. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie: http://arsindependent.pl/pl/

Autorzy tekstu: Kamila Zich i Paweł Wysowski

 

Paweł Wysowski

Od niedawna twórca treści wideo w Polygamia.pl. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *