Opowieści z Nyanii – takie jakby kocie Dark Soulsy

Opowieści z Nyanii – takie jakby kocie Dark Soulsy

Fanką Chatolandii jestem od dawna. Tematyka gier o słodkich zwierzaczkach również nie jest mi obca, gdyż sama nawet taką współtworzę. Dlatego też, “milutki jRPG o kotach, brutalnych masakrach, słodziakowości, rasizmie i problemach społecznych, przyjaźni, mrocznych myślach, komicznych sytuacjach i nazistowskich meblach” kupił mnie od razu, gdy tylko przeczytałam jego zapowiedź na fanpage’u Chatki kilka lat temu. Obserwując rozwój gry spodziewałam się, że Opowieści z Nyanii będą pełne niepoprawnego humoru i charakterystycznego stylu Kobiety-Ślimak, która tworzyła grafiki i pisała teksty do gry. I muszę przyznać, nie zawiodłam się.

Opowieści z Nyanii zainspirowane były 4-letnim już komiksem autorstwa Kobiety-Ślimak, która wymyśliła kocie rasy w konwencji fantasy jako mem. Postacie jednak okazały się na tyle intrygujące i ciekawe, że autorka zdecydowała się pójść na całość i rzeczywiście zrobić z tego grę! Nie jest to pierwsza gra rysowniczki, gdyż spłodziła ona już takie tytuły jak Korpo Tale czy Mortal Dating (jak można się domyślić, równie humorystyczne co Opowieści z Nyanii); jest to jednak pierwszy poważniejszy tytuł. I najdłuższy do tej pory – rozgrywka ma ok. 20 godzin. Może to i trochę mało, szczególnie jak na tak długi czas produkcji, ale jak sami devowie twierdzą – kreatywny proces nad Nyanią był dość niekonwencjonalny, a sama kreatywność często przejmowała stery i powodowała dryfowanie projektu z kursu.

Jednak nie sposób nie wybaczyć tego twórcom – wszak proces ten odzwierciedla w zasadzie charakter gry – trochę chaotyczny, bardzo bezpardonowy i zdecydowanie z przymrużeniem oka. Najmocniejszą stroną gry jest oczywiście fabuła, za którą stoi oczywiście Kobieta-Ślimak. Każdy choć trochę zaznajomiony z Chatą Wuja Freda pewnie kojarzy styl autorki. Trzeba przyznać, że odwaliła kawał roboty – na dialogi w grze składa się aż 740 tysięcy znaków! No i co tu dużo mówić, jest naprawdę śmiechowo. Opowieści z są bardzo szczerym tytułem, nie ukrywają przed nami tanich zabiegów czy kliszowych rozwiązań. Wręcz przeciwnie – gra otwarcie z tego śmieszkuje. Mamy tutaj do czynienia ze swego rodzaju millenialsowym pastiszem jRPGów, który w żadnym momencie nie sprawia wrażenia wymuszonego.

Ponadto, pomimo swego niezbyt długiego czasu rozgrywki, Opowieści z oferują różne drogi rozwoju postaci i różne zakończenia. Produkcja monitoruje nasze decyzje i dostosowuje dialogi i wydarzenia do tego czy kroczymy drogą przyjaźni czy mroku. Jak na prościutką grę małego studia jest to całkiem nieźle! I ciężko w sumie stwierdzić czy w grze jest dużo easter eggów – w zasadzie Opowieści z to po prostu jeden wielki easter egg, easter eggiem poganiany.

Graficznie w grze panuje dość duży dysonans. Z jednej strony mamy przeurocze i bogate w detal grafiki kotków – każdy NPC w grze ma swój rysunek! Z drugiej jednak w lokacjach panuje duża bieda – sceny są puste i nieciekawe, często mają dość ascetyczny wygląd. Rozumiem, że mały budżet i team nie pozwalał tutaj na dużą dozę fantazji, ale naprawdę, można było z tych kilku assetów ułożyć naprawdę ładne, naturalniejsze lokacje. Zamiast tego, świat wygląda czasami trochę jak projekt gimnazjalisty ułożony na szybko w RPG Makerze.

Szybko jednak przestajemy zwracać uwagę na biedę w lokacjach – do wszystkiego można się przyzwyaczaić, a dialogi KŚ i przekochane kotki i tak przyćmiewają niedoróbki. Muszę jednak jeszcze trochę ponarzekać na dźwięki – muzyka była czasem tak nużąca, a dźwięki tak powtarzalne, że po prostu je sobie darowałam. Troszę niezgrabnie wyszło menu, po którym ciężko się nawigowało i przez to i niestety ucierpiał też crafting – na tym jednak kończy się moja lista zarzutów.

Co tu dużo mówić – Opowieści z Nyanii to przeurocza, bardzo millenialsowa gra, która śmieszkuje z popkultury, RPGów, memów o kotkach i z siebie samej. Wyszło naprawdę przyjemnie i niewymuszenie – gra jest relaksująca (choć również dość trudna!) i niezawodnie poprawia humor. W lokacjach trochę panuje bieda, ale przecudowne grafiki kotków autorstwa Kiciputka i Kobiety-Ślimak i tak nadrabiają za wszystko. Jeśli więc lubisz kotki (jak każdy szanujący się człowiek) oraz śmieszki to nie przechodź obojętnie – Nyania cię potrzebuje!

.

Kamila Zich

Studentka projektowania rozrywki interaktywnej na UŚ, game designer w Garmory i jedna z prowadzących Gejmingowej Piwnicy w Egidzie. Lubi moralne rozterki w grach i szybkie szpile w Overwatcha przed snem, które notorycznie kończą się nad ranem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *