Phantom Doctrine – recenzja polskiego XCOMa

Phantom Doctrine – recenzja polskiego XCOMa

Drugi z tytułów który ukazał się w sierpniu to gra polskiej produkcji Phantom Doctrine. Produkcja nie zdobyła wielkiego rozgłosu, a zdania na jej temat były mocno podzielone. Dlatego też postanowiłem sprawdzić własnoręcznie jak sprawa ma się w rzeczywistości. Czy Polski XCOM dorównuje poziomem swej inspiracji? Czy niesamowicie klimatyczne tło historyczne może przysłonić braki gameplayowe? 

Z góry przepraszam Was za tak duże opóźnienie – w międzyczasie mieliśmy urlop, a później sporo pracy. Jednak wreszcie znalazłem czas by odpalić tytuł, na który nie ukrywam, czekałem z niecierpliwością. Polskie studio CreativeForge miało przecież dostarczyć graczom produkcję lepszą lub przynajmniej tak samo dobrą jak XCOM. Czy naszym rodakom się udało? Niestety nie mam tu dla Was jednoznacznej odpowiedzi. Phantom Doctrine momentami zachwyca, lecz co rusz denerwuje nas drobnymi błędami. Podobne odczucia miałem grając w ich poprzednie dzieło – Hard West, ciekawy setting nie był tam w stanie przykryć monotonii.  

 

Tekst zacząłem od porównania omawianego tytułu do produkcji studia Fireaxis, gdyż sam gameplay przywodzi na myśl elementy XCOMa. Jednakże Phantom Doctrine nie próbuje kopiować klasyka, lecz wybiera z niego najlepsze, najciekawsze rozwiązania i definiuje je na nowo, po swojemu. Tak właśnie myślałem siadając do gry. Bardzo szybko przekonałem się że taktyki z XCOMa w ogóle się tu nie przydadzą. Wspomniana inspiracja, a zwłaszcza jej druga odsłona idealnie realizowała taktyczne potyczki obserwowane z rzutu izometrycznego. Tu niestety aspekt ten nie został dopracowany do perfekcji. Dlaczego? Twórcy bowiem sugerują, a momentami narzucają nam zupełnie inny styl gry. Więcej skradania, inflitracja, mniej walki… 

Przygotujcie się więc na częste wczytywanie zapisów, gdyż wykrycia w trakcie akcji bardzo rzadko zwiastują misję zakończoną sukcesem. Jeśli tylko szybko podłapiecie fakt, iż nie gracie w XCOM lecz Phantom Doctrine to rozgrywka zacznie się Wam podobać. Owszem, początki są trudne gdyż nie posiadamy wyposażenia, które ułatwi nam bezgłośne eliminowanie przeciwników. Do tego wszystkiego zapomnijcie o klasach postaci (takich jak w XCOM) – w Phantom Doctrine do dyspozycji devowie oddają w ręce graczy jedynie pojedyncze umiejętności. Ich pula jest wspólna, zatem każdy z naszych agentów będzie mógł rozwijać takie same skille. 

Ciekawym a zarazem dość unikalnym rozwiązaniem jest bazą wypadowa, służąca między innymi do prania mózgów wrogim agentom. Paranoja towarzysząca ludziom żyjącym w latach 60-70 minionego stulecia idealnie pasuje do Phantom Doctrine. Sama akcja gry toczy się bowiem w trakcie Zimnej Wojny, w rzeczywistości w której losy świata zależą od tajemniczej organizacji. Nie zdziwicie się więc jeśli w grze napotkacie na historie dotyczące starych, tajnych programów rządowych takich jak chociażby MKULTRA. Takie smaczki są tym czymś, co buduje nam ponury, szpiegowski klimat.  

Oprócz wykonywania zadań głównych, możemy zawsze urozmaicić sobie zabawę wykonując zadania poboczne. Należą do nich między innymi odnajdywanie tajnych dokumentów czy sprowadzanie agentów do bazy. Pierwsze z wymienionych jest o tyle ciekawe, że wprowadza nam do gameplayu zupełnie świeżą mechanikę. Otóż w bazie wypadowej dostępna jest tablica korkowa dzięki której będziemy prowadzić własne śledztwa. Tu właśnie przydają się przechwycone dokumenty, bogate w przeróżne poszlaki czekające tylko na ich odkrycie. 

Wspomniałem wcześniej o powrotach do bazy między misjami. W przeciwieństwie do XCOMa mamy tu dużo szerszy wachlarz możliwości. Dzięki siedzibie będziemy mogli nie tylko prać mózgi, ale i wytwarzać przedmioty konsumowalne, przygotowywać fałszywe papiery by zarobić trochę kasy, ale również chronić agentów przed dekonspiracją. Ta jest tu dość ważna, jako że agent rozgryziony przez wroga jest przepustką do naszej centrali. Jeśli w porę nie zareagujemy, ani się obejrzeć i już mamy pod bramą kilku agentów przeciwnika czekających na naszą pomyłkę. Jak widzicie, misje taktyczne są jednym z wielu elementów budujących całość, a nie jedynym! 

Co do grywalności to tu rzecz ma się dziwnie. Z jednej strony łapałem się na tym, że mówiąc sobie – dobra, to ostatnia misja na dziś, grałem jeszcze przez jakiś dłuższy czas. Z drugiej jednak strony, kiedy widziałem takie absurdy jak niedziałające osłony, mocno uproszczone potyczki czy też samą oprawę graficzną, miałem ochotę wyłączyć Phantom Doctrine po 30 minutach. Szalenie przyjemnie skrada się po mocno zróżnicowanych poziomach, jednak gdy musimy zacząć się strzelać to tylko jedna rzecz sprawia frajdę – wyłomy. Funkcja ta pozwala za pomocą dwóch agentów dokonać szybkiej, jednoczesnej eliminacji wrogów znajdujących się wewnątrz danego pomieszczenia. Oczywiście nie polecam tego rozwiązania jeśli nie macie tłumików!

 

Na pochwałę niewątpliwie zasługuje udźwiękowienie. Każdy strzał, kroki czy odgłosy wroga brzmią soczyście i nastrajają do walki. Tu również warto wspomnieć o języku w jakim porozumiewają się przeciwnicy na mapie – zależnie od lokalizacji w jakiej rozgrywa się misja, agenci wroga będą mówili w języku typowym dla regionu. Mamy więc misje w Bejrucie, Gdańsku, Londynie czy też Berlinie i w każdym z tych miast słyszymy inne języki. Taki poziom immersji to ja szanuję! 

Podsumowanie

Podsumowując, Phantom Doctrine to całkiem niezły tytuł szpiegowski, mocno różniący się od innych przedstawicieli strategii turowych pokroju XCOMa. Mając na uwadze powyższe, nie możemy oczekiwać od produkcji studia CreativeForge, by stworzyli klon kultowej turówki osadzony w czasach Zimnej Wojny. Dlatego właśnie szanuję dębów, że wybrali własną ścieżkę, która może nie była drogą do absolutnego sukcesu, lecz pokazała nam, graczom, że na rynku istnieje deficyt gier szpiegowskich i można na tym polu jeszcze sporo zdziałać. 

Paweł Wysowski

Od niedawna twórca treści wideo w Polygamia.pl. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *