Terroir, czyli schludny symulator zarządzania winnicą

Terroir, czyli schludny symulator zarządzania winnicą

Symulatorów na rynku gier naprawdę nie brak. Mamy już symulator magnata naftowego, symulator farmy, czy też absurdalny symulator kozy. Jednakże nadal niektóre produkcje z tego gatunku mogą zaskakiwać i to nie w sposób negatywny. Idealnym tego przykładem może być Terroir – symulator właściciela winnicy. 

To już kolejny raz kiedy o grze dowiedziałem się zupełnie przypadkowo, scrollując najświeższe Steamowe tytuły. Nie sugerując się ostatnimi recenzjami, które póki co informują o mieszanych odczuciach odbiorców, postanowiłem dać Terroir szansę. Na pierwszy rzut oka, bazując wyłącznie na zrzutach ekranu, gra studia General Interactive wygląda po prostu ślicznie. Plansza gry została oparta w pełni na hexagonach, każde modele widoczne w grze posiadają mocno minimalistyczny design, no po prostu ktoś trafił w dziesiątkę projektując Terroir. Jednak nie napalałem się zbytnio, mając na uwadze to, iż ładna grafika nie zawsze równa się dobrej rozgrywce.

Zanim opowiem Wam o swych odczuciach co do Terroir, szybko streszczę cel gry. Użytkownik wciela się w postać właściciela początkowo niewielkiej winnicy, składającej się z naszego domku, jednego hexa z winogronami oraz jednego hexa modyfikującego. Na starcie naszym zadaniem jest wybranie szczepu winorośli, które następnie będziemy doglądać przez calutki rok i odpowiednio się nim zajmować. Następnie zbieramy plony, robimy z nich trunek i sprzedajmy na rynku. Opowiedziałem to w ogromnym skrócie, lecz cały ten proces jest tak naprawdę długi i dość skomplikowany. Dlatego zaraz wgryziemy się w niego mocniej. Ogólnie rzecz biorąc, cały gameplay można z łatwością porównać do Game Dev Tycoon – tam wybieraliśmy grę oraz jej cechy, a tu dobieramy winogrona i odpowiednio zajmujemy się ich charakterystyką.

Początki w Terroir są dość mozolne i…(niestety muszę użyć tego przymiotnika)nudne. Posiadając zaledwie jedno poletko z wybranym szczepem ciężko jest jakkolwiek zaszaleć. Przejdźmy jednak do rzeczy, byście zrozumieli co mam na myśli. Winorośl podczas dojrzewania posiada jedną cechę, którą powinniśmy kontrolować – stopień dojrzałości. Jeśli krzewy będą zbytnio wystawione na słońce (kiedy nie posiadają odpowiedniej ilości liści) szybciej dojrzewają, z kolei gdy liści na krzaczku jest zbyt wiele stopień dojrzałości powoli będzie spadał. Naszym zadaniem jest więc odpowiednie trymowanie rośliny, tak by przy zbiorach omawiany wskaźnik mieścił się w przedziale 4-7. W ten sposób zapewnimy sobie dobre cechy początkowe naszego wina.

Kiedy zbiory trafią do naszej siedziby, wtedy zaczyna się właściwa zabawa. Od tego momentu gracz będzie kreował smak własnego wina poprzez szereg skomplikowanych czynności. Na początku wybieramy sposób wyciskania soku – znów na samym początku mamy tylko jedną możliwość – tradycyjne łażenie po owocach gołymi stopami. Zależnie od wybranej metody, wino wzbogaci się o daną wartość tanin. Tu jeszcze szybko wtrącę – wino w Terroir posiada następujące właściwości: Kwaśność, Słodycz, Taniny oraz Body (ciężar wina). Wracając, kolejnym krokiem jest ustawienie czasu fermentacji – każde 2 tygodnie zmniejszają słodycz naszego trunku o 1. Teraz przechodzimy do jednej z ważniejszych czynności, czyli ustawienia kompresji miąższu owocowego. Dzięki odpowiednim proporcjom nasze wino przybierze oczekiwaną wartość kwaśności. Na samym końcu oczywiście musimy zająć się beczkowaniem i doborem typu beczki. Każdy z nich wpływać będzie na ilość tanin, których ubywa przy leżakowaniu.

Jak widzicie, proces samej przeróbki owoców na napój alkoholowy jest dość długi, a to nie koniec. Każdy szczep winorośli posiada swoje idealne cechy, od których zależeć będzie nasz sukces. Nie znajdziecie ich w tutorialu, więc jedyną metodą jest próbowanie na ślepo. Na tym bowiem opiera się cała rozgrywka. Na całe szczęście w Terroir znajdziecie system ocen wyrobów. Ten również jest dość ciekawie skonstruowany i przynosi sporo satysfakcji. Otóż po wyprodukowaniu wina i przelaniu go do butelek, zanim wypuścimy je na rynek musimy wcześniej je ocenić. Jak to zrobić? Zapraszając krytyków na degustację! W początkowej fazie rozgrywki znów dostępni są jedynie trzej najmniej znani. Ich zdanie przydaje się nam do przygotowania odpowiednich ustawień produkcji, gdyż zawsze pod oceną znajdziemy wskazówkę czego było za dużo lub za mało. Oprócz tego to od nich zależy cena, za którą sprzedawać będziemy nasz produkt. Im większa ilość zdobytych gwiazdek, tym lepiej. W trakcie rozgrywki, stopniowo odblokowujemy kolejnych recenzentów, z coraz większym poziomem prestiżu. Będą oni bardziej wymagający, lecz dzięki nim uzyskamy jeszcze wyższe ceny.

Oprócz pieniędzy, w Terroir zdobywać musimy punkty renomy, gdyż bez niej absolutnie nic tu nie zdziałamy. To dzięki nim ulepszamy naszą siedzibę, a następnie dodatkowe funkcje winnicy. Jak więc zdobywa się renomę? Sposobów jest wiele – od zdobywania wysokich ocen trunków po branie udziału w mistrzostwach winiarni, odbywających się co 5 lat (oczywiście tych w grze!). Podczas wspomnianego wydarzenia, wybieramy nasze najlepsze produkty i nominujemy je w odpowiednich kategoriach. Jeśli zwyciężymy, otrzymujemy kilkanaście punktów renomy oraz bonus w postaci zwiększenia ceny wina o 10%. Nic tak nie cieszy jak złoty medal za najlepsze wino vintage (leżakujące już 8 lat) lub najlepsze wino Chardonney! 

Kiedy myślałem, że poznałem już absolutnie wszystkie mechaniki rozgrywki, zdałem sobie sprawę że było ich podejrzanie mało. Zrodziło się więc pytanie – czy to moja wina, czy może twórcy zapomnieli o kilku elementach? Jak się szybko okazało, nie zauważyłem, że kilka rzeczy można zautomatyzować i rozwinąć właśnie za punkty renomy. Tu otwierają się zupełnie nowe horyzonty – nasze produkty możemy sprzedawać nie tylko na rynku, ale i w tawernie, lecz musimy wcześniej wykupić pusty teren, a następnie zbudować ją za horrendalnie duże pieniądze. Oprócz tego przycinanie winorośli można zautomatyzować, budując Worker’s Office i następnie zatrudniając pracowników (co również jest dość kosztowne). W trakcie kilkugodzinnej rozgrywki zauważyłem, że moje roślinki co jakiś czas chorują, lecz nie miałem zielonego pojęcia co zrobić by je wyleczyć. Tu również znalazło się rozwiązanie – Worker’s Office służy również jako budynek rozwijający nowe technologie. Założę się zatem, że w pełnej wersji Terroir tego wszystkiego będzie jeszcze więcej! 

Podsumowanie

Terroir to naprawdę obiecująca pozycja, której będę przyglądał się co jakiś czas. Ilość elementów zamieszczonych w grze jest na tyle spora, że cena 10 euro na Steamie raczej nie jest zaporowa. Jeśli więc macie chwilkę czasu, albo wręcz pasjonujecie się winami i ich produkcją to serdecznie polecam sprawdzić ten tytuł. Genialna oprawa audiowizualna świetnie uzupełnia dość sielankowy i spokojny charakter rozgrywki, jednocześnie pozwalając graczowi odprężyć się mimo dość skomplikowanych mechanik rozgrywki. Czy warto więc pójść w ślady Marka Kondrata? Według mnie, jak najbardziej! 

Paweł Wysowski

Od niedawna twórca treści wideo w Polygamia.pl. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *