Thimbleweed Park – recenzja

Thimbleweed Park – recenzja

Tajemnicze morderstwo, para agentów FBI i mocno pokręcone miasteczko Thimbleweed, wszechobecny mrok, co krok mieszany z ogromnymi dawkami czarnego, często absurdalnego humoru Tak mniej więcej można w skrócie opowiedzieć o genialnej produkcji Rona Gilberta i Garry’ego Winnicka – Thimbleweed Park.

Jeśli jeszcze nie skojarzyliście wymienionych nazwisk, to polecam się zaznajomić. Ci dwaj panowie to chodząca legenda gatunku przygodówek. Ron Gilbert to współtwórca bardzo dobrze odbieranej w latach 90 gry Maniac Mansion, a później Day of The Tentacle, natomiast Garry Winnick jest pierwszym artystą zatrudnionym w Lucas Art. Nie ma się więc co dziwić, że Thimbleweed Park po prostu zachwyca na każdym kroku. Tytuł ten pokazuje, że nie każdy projekt kickstarterowy musi zakończyć się fiaskiem, zwłaszcza po trzech latach intensywnych prac! Początkowo nikt nie sądził, że dwóm weteranom uda się w ogóle uzbierać potrzebne fundusze na stronie crowdfundingowej…

Thimbleweed Park wyjawiło również sekrety zbiórek pieniężnych i problemy, z jakimi borykać musi się każdy developer. Jak się okazuje, nie tylko sam twórca i Kickstarter zarabiają na każdym projekcie. Swoje zabiera również Amazon i PayPal, którzy odcinają mniej więcej 2-5% całości. Ron Gilbert przedstawił w jednym z wywiadów dokładne dane, wedle których z uzbieranych 625 tysięcy dolarów, już na starcie stracili prawie 70 tysięcy. Na co można było spożytkować te fundusze? Chociażby na dodatkowe cele, choć większość z nich została wykonana. Wracając do funduszy – było ich na tyle dużo, iż studio mogło pozwolić sobie na pełną lokalizację gry w kilku językach (francuski, niemiecki i włoski) oraz na port Thimbleweed Park na platformy mobilne iOS i Android.

Przejdźmy teraz do fabuły, która niewątpliwie jest najważniejsza w przypadku omawiania gier przygodowych. Thimbleweed Park opowie nam historię życia oraz tajemniczych morderstw kilku mieszkańców bardzo dziwnego okręgu trzech stanów. Rozgrywka zaczyna się od okrutnego zabójstwa w bardzo nieciekawej okolicy. Ta krótka sekwencja pozwala nam również zapoznać się z podstawowymi zasadami Thimbleweed Park, o których dokładniej opowiem za chwilkę. Nie wiemy jednak kim jest denat, a tym bardziej jego zabójca. Na miejsce zbrodni przyjeżdżają więc agent Ray i agentka Reyes – przedstawiciele służb federalnych, w celu wyjaśnienia całej sytuacji. Oczywiście pozornie prosta sprawa, szybko zaczyna się komplikować, a do akcji wkraczają lokalne, skorumpowane jednostki policji! Nie mam zamiaru opowiadać nic więcej na temat fabuły, ale powiem że warto ograć Thimbleweed Park od początku do końca. Jeśli chodzi o finał, to jest on po prostu epicki!

Cały czar Thimbleweed Park opiera się na przywoływaniu wspomnień związanych z przygodówkami lat 90.  Nie mówię tu tylko o oprawie graficznej, ale o mechanice rozgrywki – widoczne na dole ekranu klawisze funkcyjne są niezbędne do przejścia gry. Dzięki nim będziemy wchodzić w interakcję z obiektami świata przedstawionego. To genialne rozwiązanie nie raz wywoła absurdalne sytuacje, np. kiedy rozwiązaniem jednej zagadki będzie kombinacja „USE Baloon animal with Corpse”. Czy w jakiejkolwiek innej grze możecie pocierać zwłoki balonem? Albo zwyzywać niepełnosprawne dziecko na wózku? Prawdopodobnie nie! To jednak nie koniec ciekawych rozwiązań, jakie spotkacie w Thimbleweed Park. Oprócz stylowego interfejsu użytkownika, gracz będzie mógł wcielać się w kilka różnych postaci. Zabieg ten pogłębia immersję oraz urozmaica samą rozgrywkę, gdyż czasem współpraca bohaterów jest nieunikniona.

Szalone zagadki to podstawa dobrych przygodówek, zwłaszcza tych z lat 90. Devowie postarali się więc i tu takowe wprowadzić. Przyznam się bez bicia, że część z nich była dla mnie naprawdę ciężka do rozgryzienia. Początkowo wynikało to po prostu z powodu nieumiejętności przerzucenia się na abstrakcyjne myślenie, lecz później zauważyłem coś zgoła innego. Po kilku godzinach abstrakcyjne myślenie również nie pomagało, kiedy np.  na przykład musiałem zmyć makijaż klauna klikając nie w „Make-up set” lecz w „Mirror”. Takie niewielkie błędy mogą mocno zdenerwować, zwłaszcza jeśli już zdążycie wczuć się w klimat Thimbleweed Park…

Co więc robić, gdy skończą nam się pomysły na rozwiązanie danej zagadki? Pierwsi gracze mogli zrobić dwie rzeczy – albo złapać się za głowę i zacząć płakać, albo obejrzeć walkthrough na YouTubie. Dopiero po kilku tygodniach od premiery devowie wpadli na genialny feature – pomocnicza linia telefoniczna (oczywiście w grze). Dzięki niej, w każdym momencie możecie podejść do budki telefonicznej, wykręcić odpowiedni numer i połączyć się z HintTron3000™. Ten sprytny automat początkowo zdradzi Wam szczątkowe informacje dotyczące samego rozwiązania. Jeśli jednak nie macie zupełnie pojęcia co robić dalej, wystarczy kilka razy zapytać HintTron300™ o to samo, a on ostatecznie opowie Wam wszystko.

Najciekawszą cechą Thimbleweed Park jest brak liniowości, typowej dla gier z tego gatunku. Po kilkudziesięciu minutach rozgrywki, produkcja daje nam pełną dowolność eksploracji. Równie dobrze moglibyśmy porzucić rozwiązywanie zagadek wątku głównego i szwendać się po ciekawej lokacji (co także z przyjemnością robiłem). Jednak najbardziej polecam misje poboczne i retrospekcje, aktywowane dzięki rozmowom z mieszkańcami miasteczka. Nic nie buduje w Thimbleweed Park klimatu lepiej niż właśnie te dwa elementy!

Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną, to rzecz ma się tu bardzo interesująco. Znów mamy do czynienia z moim ukochanym pixel-artem, który tym razem zestawiony został z bardzo profesjonalnie nagranym dubbingiem. Bardzo miło dla odmiany pograć w produkcję, której udźwiękowienie nie zostało zepchnięte na drugi tor. Świetne dialogi, odgłosy i melodie tła idealnie budowały ten niespokojny, tajemniczy klimat!

 

Paweł Wysowski

Od niedawna twórca treści wideo w Polygamia.pl. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *