Fujii VR – relaksujące doświadczenie ogrodnicze

Fujii VR – relaksujące doświadczenie ogrodnicze

VRowe widowiska to nie tylko strzelanki, czy gry przygodowe. Coraz więcej ludzi sięga bowiem po gry, które mają na celu relaksację. Jedną z nich jest właśnie Fujii, której premiera odbyła się pod koniec czerwca. Dlatego właśnie dziś opowiem Wam nieco o tej uroczej produkcji, która skradła kilka dobrych godzin mojego życia.

Czym tak naprawdę jest gra studia Funktronic, które na swym koncie ma już znany przez wszystkich fanów VRu Cosmic Trip? Można by rzec, doświadczeniem dla całej rodziny – w Fujii może grać naprawdę każdy, nie ma ograniczeń wiekowych. Dlaczego? Nie tylko ze względu na brak krwi i przemocy, ale przede wszystkim z powodu satysfakcjonującej, spokojnej rozgrywki. Kto bowiem nie chciałby wcielić się w postać ogrodnika w fantastycznym świecie pełnym magii? Tym właśnie jest Fujii, do którego jeszcze nie raz będę wracał w tym roku.

Jak już wspomniałem, Fujii pozwala nam wcielić się w postać niebieskorękiej istoty, która troszczy się o swój niesamowity ogród. Na rynku gier VR brakuje mi trochę właśnie symulatorów tego fachu, zatem bardzo się ucieszyłem kiedy dostaliśmy klucz do recenzji. Owszem, niedawno na Steamie zadebiutował Garden of The Sea, lecz produkcja znajduje się w mocno wczesnym dostępie. Z pewnością zagram, lecz na pewno jeszcze nie teraz, by nie psuć sobie frajdy z odbioru. Wracając jednak do omawianej dzisiaj gry – Fujii stawia nie na realizm, lecz na pewną lekkość, która niesie gracza przez cały czas.

W Fujii możemy jedynie sadzić nasionka roślin i podlewać je. Nie ma tu żadnego nawożenia ani innych ogrodniczych prac, bo nie o to tu chodzi. Pojawia się zatem pytanie: co to za gra ogrodnicza w której brakuje plewienia? Tak jak wspomniałem wcześniej, tytuł jest bardziej doświadczeniem VR aniżeli pełnoprawną grą. Zadaniem gracza jest więc przede wszystkim pochłanianie otaczającego go świata, eksploracja, a przy okazji zbieranie nasion i sadzenie ich później w domku.

Trzonem rozgrywki jest nasz hub, w którym to właśnie przyjdzie nam uprawiać roślinki. Początkowo hub składa się z jednej salki z kilkoma doniczkami oraz z jednego wyjścia do jednego obszaru świata. W przylegającym do wspomnianego pomieszczenia pokoju znajdziemy minisklepik. Zakupimy w nim nasiona, które udało się nam wcześniej znaleźć w trakcie eksploracji, ale również doniczki do sadzenia. Kiedy po godzinie gry myślałem że to już wszystko i zaczynałem się powoli irytować, okazało się że sklepik ukrywa drzwi do kolejnej salki huba, dostępnej do odblokowania. Szybko więc ruszyłem z powrotem do świata gry by zdobyć nieco świetlistej waluty.

W Fujii walutą są malutkie, świetliste kulki, które gracz zdobywa rozwiązując proste zagadki logiczne. Dzięki nim możemy odblokowywać nowe obszary w świecie gry, ale również, tak jak wspomniałem, kupować nowe pokoje do huba. Zatem to właśnie one są naszym głównym motywem, bowiem bez nich nie uda się nam dokonywać progresu. Co ciekawe, kulki zdobywamy również w naszym małym ogrodzie – wystarczy regularnie podlewać roślinki by te dropiły co jakiś czas jedną kulkę.

Jeśli chodzi o design poszczególnych obszarów, to tu niestety zaczynają się schody. Teoretycznie gra powinna pozwalać nam zagubić się w świecie pełnym życia. No i powiem Wam, że tak nie jest. Obszary są małe i liniowe do bólu. Wszelkie odgałęzienia ścieżek prowadzą donikąd i zniechęcają do swobodnej eksploracji. W końcu po co zbaczać z wyznaczonej przez światło trasy, jeśli niczym to nie zaowocuje? Może raz na dziesięć przypadków Fujii wynagrodziło mnie za wścibskość, kiedy postanowiłem wejść w bardzo ciasny przesmyk by na jego końcu znaleźć jajko kuro-królika. Owe jajo mogłem rozbić w hubie, by wyleciała z niego urocza istota.
Kolejnym mankamentem jest podejście twórców do swojego dzieła. Grając w Fujii aż chce się powiedzieć: “dodajcie więcej poziomów do świata”, na co twórcy już w sumie odpowiedzieli w jednym z wywiadów. Otóż nie planują oni żadnych DLC ani content update’ów, mimo iż gra została zaprojektowana tak, że gracz po prostu chce wracać do świata Fujii. Szkoda…

Lokomocja w produkcji studia Funktronic jest mało skomplikowana i nie możemy tu wybierać sposobów poruszania się. Wszystko opiera się na teleportacji i obrocie inkrementacyjnym. Zatem nawet jeśli dalibyście Wasze gogle osobie, która nigdy nie grała w nic w VRze lub komuś, kto cierpi na chorobę lokomocyjną to zaręczam, że nie będzie miała żadnych problemów.

Podsumowanie

Fujii to produkcja, którą można sprawdzić jeśli dorwiecie ją w promocji. Za regularną cenę warto kupić tylko jeśli naprawdę nie macie co robić lub nie przypadł Wam do gustu Garden of The Sea. To nie jest tak, że produkcja mi się nie podobała – po prostu te małe minusiki sprawiły, że nieco mniej doceniałem pracę Funktronic, które w pewnym sensie wypluło Fujii i odcięło się od niego. Nieładnie…

Paweł Wysowski

Od niedawna twórca treści wideo w Polygamia.pl. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi.
  • 9/10
    Grywalność - 9/10
  • 8.5/10
    Lokomocja - 8.5/10
  • 8/10
    Oprawa audiowizualna - 8/10
8.5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.